Pierwsze chłodne noce oznaczają, że część roślin można pozostawić bez okrycia, a inne trzeba osłonić przed spadkami temperatury poniżej 0°C. Róże, hortensje ogrodowe, zimozielone krzewy w donicach i byliny rosnące przy odsłoniętych rabatach wymagają różnych sposobów zabezpieczenia.
W tekście znajdziesz informacje o tym, które rośliny okrywać, kiedy zrobić to w ogrodzie, jakich materiałów użyć i czego unikać, aby nie doprowadzić do przemarznięcia, wyprzenia ani łamania pędów pod ciężarem śniegu.
Które rośliny trzeba zabezpieczyć przed mrozem, a które poradzą sobie bez okrycia?
Okrycia wymagają przede wszystkim rośliny zimozielone, gatunki wrażliwe na spadki temperatury poniżej -10 do -15°C, świeżo posadzone rośliny oraz nasadzenia rosnące w miejscu przewiewnym albo w gruncie, który zimą długo pozostaje mokry. Bez osłon zimują przeważnie starsze, dobrze ukorzenione byliny i krzewy mrozoodporne w danym rejonie kraju, posadzone na stanowisku zgodnym z ich wymaganiami i bez jesiennego pobudzania do wzrostu nawozami azotowymi.
Najczęściej zabezpiecza się:
- róże wielkokwiatowe i rabatowe – ich pędy oraz miejsce szczepienia źle znoszą silny mróz i wiatr
- hortensje ogrodowe – pąki kwiatowe zawiązane latem przemarzają podczas ostrzejszej zimy
- budleje – część nadziemna często przemarza, zwłaszcza po bezśnieżnej zimie
- laurowiśnie, pierisy, rododendrony i młode ostrokrzewy – zimą bardziej szkodzi im wysuszający wiatr i słońce niż sam mróz
- trawy ozdobne wrażliwe na mróz, zwłaszcza rozplenice i młode miskanty – środek kępy źle znosi długie zawilgocenie i mróz bez okrywy śnieżnej
- figowce, ketmie syryjskie, niektóre odmiany lawendy, santoliny i perowskie – ich mrozoodporność zależy od odmiany i stanowiska, więc przez pierwszą lub drugą zimę bezpieczniej je osłonić
- rośliny cebulowe sadzone jesienią z grup mniej odpornych, na przykład niektóre lilie orientalne – potrzebują osłony szczególnie na ciężkiej, mokrej glebie
Bez okrycia radzą sobie przeważnie:
- piwonie, liliowce, jeżówki, rudbekie i floksy wiechowate – po kilku latach uprawy w gruncie zimują stabilnie
- berberysy, tawuły, pęcherznice i ligustry o potwierdzonej mrozoodporności – jeśli nie zostały świeżo posadzone
- świerki, sosny, jałowce i większość żywotników rosnących w gruncie – wyjątkiem bywają młode nasadzenia wystawione na silny wiatr
- rośliny rodzime i od dawna uprawiane w polskich ogrodach, pod warunkiem że nie rosną w zastoiskach mrozowych
Wiek rośliny bywa ważniejszy niż sam gatunek. Młode drzewko posadzone we wrześniu przemarza łatwiej niż ten sam gatunek rosnący w ogrodzie od 4-5 lat. Pierwsze dwie zimy są najbardziej ryzykowne, ponieważ system korzeniowy nie sięga jeszcze głęboko i szybciej reaguje na spadki temperatury.
Miejsce sadzenia mocno zmienia warunki zimowania. Ten sam różanecznik posadzony przy północno-wschodniej ścianie, osłonięty od wiatru, zimuje spokojniej niż egzemplarz rosnący na otwartej działce. W zagłębieniach terenu częściej gromadzi się mroźne powietrze, a na wzniesieniach i przy narożnikach domu rośliny mocniej wysusza wiatr. Przy ocenie ryzyka przemarzania trzeba brać pod uwagę trzy rzeczy: mrozoodporność odmiany, wiek nasadzenia i warunki stanowiska.
Sygnałem do zabezpieczenia są też cechy widoczne od razu: zimozielone liście, cienka kora, późne zdrewnienie pędów, jesienne sadzenie albo pochodzenie z cieplejszych rejonów Europy. Byliny, które jesienią całkowicie zasychają i zimują pod ziemią, przeważnie nie wymagają osłaniania części nadziemnej. W ich przypadku częściej wystarcza ochrona strefy korzeniowej, a sposób wykonania osłon i termin okrywania zostały omówione w dalszej części tekstu.
Kiedy okrywać rośliny na zimę, żeby ich nie przegrzać ani nie przemrozić?
Rośliny okrywa się wtedy, gdy ziemia lekko zmarznie, a nocą temperatura regularnie spada poniżej 0°C, zwykle do poziomu od -2 do -5°C. W większości regionów przypada to między drugą połową listopada a początkiem grudnia. Zakładanie osłon po pierwszym chłodnym weekendzie to częsty błąd – pod materiałem utrzymuje się zbyt wysoka temperatura i nadmiar wilgoci, a pędy dłużej pozostają aktywne zamiast wejść w pełny spoczynek zimowy. Szczególnie źle znoszą to róże, hortensje ogrodowe i młode krzewy sadzone jesienią.
Lepiej obserwować przebieg pogody przez 7-10 dni niż reagować na jedną noc z przymrozkiem. Jeśli po ochłodzeniu wraca 8-12°C w dzień, a nocą utrzymuje się temperatura dodatnia, z osłoną trzeba poczekać. Inaczej wygląda sytuacja przy zapowiedzi trwałego ochłodzenia, zamarzania wierzchniej warstwy gleby i wiatru wysuszającego liście krzewów zimozielonych. Można wtedy założyć osłony nawet bez pokrywy śnieżnej.
Poszczególne grupy roślin okrywa się w różnym terminie:
- byliny i krzewy liściaste – po pierwszych wyraźnych przymrozkach i schłodzeniu gleby
- róże – kopczyk usypuje się zwykle po kilku nocach z temperaturą około -3°C, przed większymi spadkami
- hortensje ogrodowe – osłania się przed nadejściem silniejszego mrozu, ale jeszcze bez jesiennego ciepła pod okryciem
- rośliny zimozielone – osłony przeciwwiatrowe i cieniujące zakłada się, gdy grunt zaczyna łapać mróz, bo od tego momentu rośnie ryzyko suszy fizjologicznej
- rośliny w donicach – przenosi się lub zabezpiecza wcześniej niż te rosnące w gruncie, bo bryła korzeniowa wychładza się dużo szybciej
Zdejmowanie osłon też wymaga wyczucia. Gdy w marcu przez kilka dni utrzymuje się 12-15°C, a noce nadal schodzą do -4°C, roślin nie odsłania się od razu całkowicie. Najpierw rozluźnia się osłonę albo zdejmuje ją na dzień. Stałe okrycie usuwa się dopiero po ustąpieniu silniejszych mrozów i rozpoczęciu odmarzania gleby. Pąki nie ruszają wtedy zbyt wcześnie, a pędy nie dostają szoku po nagłej zmianie temperatury.
Czym osłonić rośliny przed mrozem i kiedy sprawdzi się agrowłóknina, stroisz albo kora?
Agrowłóknina nadaje się do osłony roślin przed mrozem i wysuszającym wiatrem, stroisz do gatunków wymagających przewiewnego okrycia, a kora do zabezpieczenia korzeni i ograniczenia wahań temperatury gleby.
Materiał trzeba dopasować do części rośliny, którą chcesz chronić, bo pędy, pąki i korzenie inaczej reagują zimą.
- Agrowłóknina zimowa – nadaje się do osłaniania części nadziemnej róż, hortensji ogrodowych, młodych krzewów zimozielonych i form szczepionych. Najlepsza jest biała włóknina o gramaturze 30-50 g/m2. Przepuszcza powietrze i światło, a jednocześnie osłabia działanie wiatru. Owijaj ją luźno, 1-2 warstwami, bez ściskania pędów. Na silnie nasłonecznionym i wietrznym stanowisku jedna warstwa bywa zbyt cienka.
- Stroisz z gałązek iglastych – nadaje się do okrywania niskich bylin, wrzosów, wrzośców, młodych nasadzeń oraz miejsc po jesiennym sadzeniu cebul i bylin. Daje cień, rozprasza wiatr i nie zatrzymuje nadmiaru wilgoci przy ziemi. To trafny wybór tam, gdzie zimą często pojawiają się przejścia z mrozu do odwilży. Stroisz układa się luźno, warstwą około 10-20 cm.
- Kora sosnowa – przydaje się do ściółkowania podstawy krzewów i rabat z bylinami bardziej narażonymi na przemarzanie. Warstwa 5-8 cm ogranicza głębokie zamarzanie podłoża i zmniejsza wahania temperatury. Kory nie dosuwaj do pędów ani do szyjki korzeniowej; zostaw 3-5 cm odstępu, żeby nie utrzymywała wilgoci przy nasadzie.
- Liście – nadają się głównie jako wypełnienie pod stroisz albo do osłony rabat, ale muszą być suche. Mokre liście zbijają się, długo trzymają wilgoć i zwiększają ryzyko gnicia. Lepiej używać liści dębu, buka albo grabu, bo wolniej się rozkładają i nie tworzą tak szybko ciężkiej, zbitej warstwy jak liście drzew owocowych.
- Słoma – dobrze izoluje, ale wymaga osłony przed rozwiewaniem i zawilgoceniem. Nadaje się do kopczyków oraz osłaniania większych brył korzeniowych, zwłaszcza w ogrodach na otwartej przestrzeni. W deszczową zimę bez dodatkowego zabezpieczenia szybko traci właściwości.
Folia nie nadaje się do okrywania roślin. Pod szczelną warstwą szybko zbiera się wilgoć, a w słoneczne dni temperatura rośnie nawet zimą. Taki materiał można wykorzystać najwyżej jako daszek nad szczególnie wrażliwą rośliną, z bokami pozostawionymi dla przewiewu.
Przy krzewach zimozielonych lepszy efekt daje połączenie dwóch materiałów niż gruba osłona z jednego. Glebę wokół korzeni przykrywa się korą, a część nadziemną osłania włókniną albo stroiszem od strony wschodniej i południowej, gdzie zimowe słońce najszybciej przesusza liście. Przy bylinach zwykle wystarcza ściółka i lekka osłona z gałązek. Osobne sposoby zabezpieczania roślin w gruncie i w donicach wymagają już innego postępowania.
Jak zabezpieczyć byliny, krzewy i młode drzewka w gruncie?
Byliny zabezpiecza się przez osłonięcie strefy korzeniowej, krzewy przez kopczyk i osłonę pędów, a młode drzewka dodatkowo przez ochronę pnia przed mrozem i zimowym słońcem. Sposób osłony dopasuj do części rośliny, która przemarza najszybciej – korzeni, nasady pędów, pąków albo kory na pniu. W gruncie zwykle wystarcza ściółkowanie i kopczyk, a pełne okrycie całej rośliny przydaje się przy bardziej wrażliwych gatunkach albo na otwartym, wietrznym stanowisku.
Byliny okrywaj warstwą 5-10 cm po pierwszym zmarznięciu wierzchniej warstwy ziemi. Użyj suchej kory, liści dębu, kompostu ogrodowego albo drobnego stroiszu. Środka zimozielonych bylin nie zasypuj ciężką, mokrą warstwą liści, bo pod takim okryciem łatwo gniją rozety i pąki. Przy lawendzie, gaurze, pysznogłówce czy szałwii lepiej osłonić podstawę kępy i ziemię wokół niż wciskać materiał między pędy.
Krzewy wrażliwe na mróz zacznij zabezpieczać od kopczyka wysokiego na 20-30 cm. Usyp go z ziemi, kompostu albo dobrze rozłożonej kory i osłoń nasadę pędów. Przy różach kopczyk powinien sięgać wyraźnie ponad miejsce szczepienia. Hortensję ogrodową osłoń szerzej – usyp kopczyk przy korzeniu i załóż lekką osłonę wokół pędów, żeby ograniczyć przemarzanie pąków kwiatowych. Budlei nie ścinaj nisko jesienią. Zostaw pędy do wiosny, bo nawet po przemarznięciu wierzchołków dolna część często odbija.
Młode drzewka wymagają innego podejścia niż byliny i krzewy, bo zimą najbardziej cierpi pień. Osłaniaj go od nasady do pierwszych rozgałęzień białą osłoną, tekturą falistą albo matą słomianą. Taka osłona ogranicza pękanie kory przy dużych wahaniach temperatury między słonecznym dniem a mroźną nocą. U drzewek posadzonych jesienią rozłóż też 5-8 cm ściółki w promieniu co najmniej 40-60 cm od pnia, ale przy samej korze zostaw kilka centymetrów wolnej przestrzeni.
Na rabacie i przy młodych nasadzeniach największą różnicę robią trzy rzeczy:
- kopczyk – dla róż, budlei, hortensji ogrodowych i innych krzewów z wrażliwą nasadą pędów
- ściółka – dla bylin, młodych krzewów i drzewek z płytkim systemem korzeniowym
- osłona pnia – dla młodych drzewek owocowych i ozdobnych, zwłaszcza rosnących od południa i zachodu
Materiał układaj luźno. Zbita warstwa mokrych liści działa gorzej niż przewiewny stroisz albo kora, bo długo trzyma wilgoć i zwiększa ryzyko zaparzania pędów. Jeśli ogród ma ciężką, mokrą glebę, usyp kopczyki trochę wyżej niż zwykle i nie dokładaj szczelnych osłon tuż przy ziemi. W takich warunkach zimowa wilgoć szkodzi bardziej niż sam mróz.
Po silnym wietrze albo odwilży sprawdź, czy kopczyki się nie rozsunęły i czy ściółka nadal przykrywa korzenie. Przy młodych drzewkach popraw też osłonę pnia, jeśli poluzowała się po deszczu lub śniegu. Właśnie po takiej zmianie pogody rośliny często zostają częściowo odsłonięte.
Jak chronić rośliny w donicach, które zimą przemarzają najszybciej?
Donice trzeba osłonić z każdej strony, bo bryła korzeniowa przemarza szybciej niż ziemia w gruncie. Najbezpieczniej przenieść pojemniki do chłodnego, jasnego lub półcienistego miejsca, gdzie zimą utrzymuje się 0-5°C. Nadaje się do tego garaż z oknem, nieogrzewana weranda, chłodna klatka schodowa albo osłonięta szklarnia bez dużych wahań temperatury. W mieszkaniu większość roślin tarasowych słabnie, bo ma za ciepło i za sucho.
Jeśli donica zostaje na zewnątrz, ustaw ją przy ścianie domu od strony wschodniej, północno-wschodniej albo północnej, z dala od przeciągu. Południowa ściana mocno nagrzewa się w słoneczne dni, a nocą szybko oddaje ciepło, więc roślina przechodzi duże wahania temperatury. Donicy nie stawiaj na betonie ani na płytkach. Pod spód połóż 3-5 cm izolacji: deskę, płytę styropianu XPS, grubą matę kokosową albo drewnianą paletę.
Osłona części nadziemnej nie wystarczy, jeśli przemarznie pojemnik. Donicę owiń materiałem, który ograniczy wychładzanie ścianek:
- folia bąbelkowa pod osłoną z juty lub maty – dobra przy dużych donicach, ale folii nie dociskaj do pędów
- mata słomiana albo trzcinowa – osłania donicę i wolniej nagrzewa się w słońcu
- styropian 2-5 cm – przy skrzyniach i dużych pojemnikach daje najmocniejszą izolację
- juta, filc ogrodowy, gruba tektura falista – dobre jako dodatkowa warstwa, słabsze podczas dłuższego mrozu poniżej -10°C
Wąskie, ciemne i małe pojemniki przemarzają najszybciej. Donica o średnicy 20-25 cm zmarznie wyraźnie szybciej niż pojemnik 40-50 cm, nawet przy takiej samej osłonie. Jeśli masz kilka roślin, zsuń donice razem i wypełnij przerwy suchymi liśćmi, korą albo słomą. Taki układ dłużej trzyma temperaturę niż pojedyncze pojemniki rozstawione po tarasie.
Zimozielone rośliny w donicach zimą potrzebują wilgotnego, ale nie mokrego podłoża. Podlewaj je tylko w dni bez mrozu, gdy ziemia w górnej warstwie wyraźnie przeschnie. Najczęściej wystarcza mała porcja wody co 2-4 tygodnie, ale przy wietrznej pogodzie i stanowisku osłoniętym od deszczu podłoże trzeba kontrolować częściej. Woda nie może stać w osłonce ani w podstawce.
Najwięcej problemów sprawiają gatunki zimozielone i rośliny оставione w ozdobnych osłonkach bez odpływu. Laurowiśnia, bukszpan, ostrokrzew, skimia czy karłowe iglaki częściej zasychają zimą, niż przemarzają całkowicie. Z kolei róże pienne, hortensje w pojemnikach i młode klony japońskie źle znoszą połączenie mrozu, wiatru i ostrego słońca. Przy takich roślinach lepiej osłonić zarówno donicę, jak i część nadziemną, ale bez ciasnego owijania.
Jeśli bryła korzeniowa zamarzła na kamień, podlewanie nic nie da. Trzeba osłonić donicę przed słońcem i poczekać na odwilż, zamiast przenosić roślinę nagle do ciepłego pomieszczenia. Gwałtowna zmiana z mrozu do 18-22°C często kończy się pękaniem pędów, przedwczesnym ruszeniem wegetacji albo gniciem korzeni po rozmrożeniu.
Jakich błędów unikać przy zabezpieczaniu roślin przed mrozem?
Najwięcej szkód przynosi zbyt wczesne okrywanie, zbyt szczelne owijanie i brak kontroli po odwilży. Częściej kończy się to zaparzeniem pędów, gniciem nasady i wyłamywaniem gałęzi pod mokrym śniegiem niż uszkodzeniem roślin po krótkim spadku temperatury. Problemem bywa też stosowanie jednego sposobu do wszystkich roślin, choć inaczej chroni się pąki hortensji ogrodowej, inaczej miejsce szczepienia róży, a inaczej korzenie w donicy.
Najczęstsze pomyłki wyglądają tak:
- Zbyt wczesne zakładanie osłon – po kilku chłodnych nocach wiele osób od razu owija krzewy. Gdy wraca 6-10°C, pod osłoną gromadzi się wilgoć, a pędy dłużej pozostają aktywne.
- Zbyt szczelne wiązanie agrowłókniny lub używanie folii – roślina ma być osłonięta, a nie ściśnięta. Folia bez otworów zatrzymuje wodę i parę, przez co pędy łatwo gniją.
- Obsypywanie podstawy roślin mokrą ziemią albo świeżym obornikiem – taki materiał zbija się, długo trzyma wilgoć i może uszkodzić nasadę pędów.
- Zostawianie ciężkiej warstwy mokrych liści w środku kępy – dotyczy to zwłaszcza bylin zimozielonych i niskich krzewinek. Liście sklejają się, ograniczają przewiew i zwiększają ryzyko pleśni.
- Jesienne cięcie wrażliwych krzewów – świeżo skrócone pędy gorzej zimują. Jesienią usuwa się tylko fragmenty chore, złamane albo wyraźnie zaschnięte.
- Jesienne nawożenie azotem – po dawce podanej pod koniec lata lub jesienią roślina wypuszcza miękki przyrost, który szybko przemarza.
- Całkowite przesuszenie przed zimą – dotyczy szczególnie roślin zimozielonych i okazów w pojemnikach. Sucha bryła korzeniowa gorzej znosi mróz.
- Brak reakcji po odwilży i mokrym śniegu – osłona, która w listopadzie była w porządku, w styczniu może być już dociśnięta, rozdarta albo nasiąknięta.
Źle kończy się też kopiowanie jednego sposobu z sąsiedniego ogrodu bez sprawdzenia stanowiska. Budleja przy ciepłej ścianie domu może przezimować pod prostym kopczykiem, a ta sama budleja na otwartym narożniku działki dostaje mróz i wiatr z dwóch stron. Różnica kilku metrów w obrębie ogrodu potrafi zmienić warunki bardziej niż prognoza dla całej miejscowości.
Błąd pojawia się też wiosną, gdy osłony zostają za długo. W marcu i na początku kwietnia pod włókniną temperatura w słońcu szybko rośnie, a pąki ruszają za wcześnie. Potem wraca nocne -4°C i uszkadza młode przyrosty. Osłony zdejmuje się stopniowo, zgodnie z pogodą, a nie według jednej daty w kalendarzu.




